Organizacja imprez

Zorganizuj wesele bez wysiłku

organizacja wesela bez stresu

16 czerwca był nasz Wielki Dzień. Jestem szczęśliwą podwójną mężatką 🙂 Podwójną, bo ślub cywilny wzięliśmy już 2 lata temu, ale tylko ze skromnym obiadem dla najbliższej rodziny. Obiecaliśmy sobie, że za jakiś czas na pewno weźmiemy ślub kościelny i wyprawimy wymarzone wesele. Mało osób nam wierzyło. Wszyscy mówili, że na pewno nie będzie nam się chciało, a takie gadanie sprawia, że jeszcze mocniej idę do celu punkt po punkcie. I udało się! Nasz dzień był cudowny!

Myślałam, że przez to, że byliśmy już małżeństwem i od dawna ze sobą mieszkaliśmy, nie będzie aż takich emocji jak u innych par. Jak bardzo się myliłam!

Tylko, że u nas zamiast stresu było takie ogromne szczęście i przejęcie tą chwilą. Było o wiele bardziej uroczyście i po prostu piękniej niż na ślubie cywilnym. Wypowiedzenie przysięgi do mężczyzny, którego kocha się z wzajemnością i widzenie kątem oka wzruszonych rodziców jest bezcenne.

Kurcze, rozckliwiam się przypominając sobie ten dzień, a chciałam Wam powiedzieć jak to się stało, że w dniu wesela się nie stresowałam.

Po pierwsze – wynika to z mojego charakteru, bo po prostu nie stresuję się rzeczami, na które już nie mam wpływu. A nie łudźcie się dziewczyny, w dniu ślubu już nic nie poprawicie. Po prostu nie ma na to czasu.

Po drugie – wszystko miałam zaplanowane i ustalone wcześniej, a osoby odpowiedzialne wiedziały co mają robić.

Mieszkamy już od sześciu lat we Wrocławiu, ale pochodzimy z lubelszczyzny, więc dla nas oczywiste było, że wesele organizujemy na lubelszczyźnie. Po prostu większość rodziny tam mieszka, więc wygodniej nam było pojechać tam, niż wszystkich ciągnąć do Wrocławia. Wiązało się to z załatwianiem wszystkiego zdalnie, co później okazało się dla mnie błogosławieństwem. Praktycznie nic nie zostawiłam do ogarnięcia rodzinie. Chciałam, żeby wszystko było według naszej wizji i naszego gustu. Nasi rodzice mieli się tylko pojawić, ładnie wyglądać i dobrze się bawić 😉 Wiem jak rodziny potrafią mieszać w głowach i wtrącać się nawet w dobrej wierze, więc my do tego nie dopuściliśmy. Tym bardziej, że całe przedsięwzięcie finansowaliśmy sami.

MOJA LISTA SPRAW WESELNYCH I JAK SOBIE Z NIMI PORADZIŁAM

1. Sala weselna

organizacja wesela bez stresu

Zarezerwowałam ją jako pierwszą ok. 1,5 roku przed weselem, a zobaczyliśmy ją osobiście dopiero pół roku później. Wszyscy mówili, że jesteśmy szaleni, a ja zdałam się po prostu na opinie z internetu i opinie znajomych, którzy byli tam jako goście. Lokal wyglądał pięknie na zdjęciach, wszyscy go chwalili, chwalili jedzenie, więc czego miałam się bać? Po co miałam jechać specjalnie 550 km? Wrażenie na żywo było jeszcze lepsze niż przed komputerem. Z managerką wszystko dało się załatwić telefonicznie lub mailowo. A my zaoszczędziliśmy mnóstwo czasu, który inne pary marnują na wycieczki po dwudziestu domach weselnych.

2. Kościół

organizacja wesela bez stresu

U księdza byliśmy przed ślubem tylko dwa razy. Datę zarezerwowała nam mama. Poprosił, żebyśmy przyjechali za kilka miesięcy, więc przyjechaliśmy. Spisaliśmy część protokołu i ustaliliśmy większość rzeczy. Ksiądz był odpowiedzialny za obecność organisty. Ostatnie spotkanie było trzy dni przed ślubem. Dostarczyliśmy potwierdzenie odbycia nauk i spowiedzi, podaliśmy dane świadków i podpisaliśmy protokół. Nauki i spowiedź odbyliśmy w okolicach Wrocławia. Na szczęście ksiądz nie kazał nam się fatygować specjalnie po to.

3. Zespół

organizacja wesela bez stresu

Od początku wiedzieliśmy, że chcemy zespół. Tutaj zdałam się na opinię brata, który słyszał nasz wybrany zespół wiele razy i bardzo zachwalał. My nigdy wcześniej ich nie słyszeliśmy, a pierwszy raz spotkaliśmy się na naszym weselu 😉 Wszystko ustaliliśmy zdalnie. Jaki był tego wynik? Wszyscy pytali skąd ja wytrzasnęłam taki zajebisty zespół, a pary szykujące się do ślubu chodziły w przerwach pytać o terminy.

4. Fotograf

Tutaj też zdałam się na podpowiedź brata. Obejrzałam w internecie jego portfolio. Mailowo przedstawił mi ofertę. Ja telefonicznie z nim negocjowałam. Bez problemu się dogadaliśmy. Spotkaliśmy się raz, przy okazji, jak byliśmy u rodziców na Boże Narodzenie, a później dopiero w dniu wesela. W umowie były zawarte wszystkie nasze ustalenia, więc kompletnie nie było czego się bać. Po niecałym tygodniu mieliśmy już większość zdjęć w albumie internetowym i są przepiękne! Wszyscy goście są zachwyceni zdjęciami, bo każdy dostał do nich dostęp, a kuzynka żałowała, że na jej wesele ten fotograf nie miał już wolnego terminu.

5. Dekoracje, kwiaty

organizacja wesela bez stresu

Wiem, że wiele z Was robi dekoracje własnoręcznie, bo jest to tańsza opcja. U mnie nie wchodziło to w grę, bo niby jak miałabym to wszystko przywieźć z Wrocławia? W dodatku dzień przed naszym weselem, w hotelu było inne wesele, więc dekoracje trzeba było robić rano, w dniu naszego ślubu. Nie miałam zamiaru narażać siebie i rodziny na taki stres! Zleciłam pracę dekoratorce, która jest zaprzyjaźniona z hotelem, w którym było nasze wesele. Dzięki temu dostałam dodatkowo 10% zniżki! Pani Magda ogarnęła nam dekoracje sali, dekorację kościoła, dekorację samochodu, mój bukiet i przypinkę dla Pana Młodego. Na żywo widziałyśmy się tylko raz i wtedy ustaliłyśmy najważniejsze rzeczy. Reszta – on-line. Nie widziałam dekoracji przed weselem i wiecie co? Było piękniej niż to sobie wyobrażałam.

6. Ciasto, owoce, wiejski stół, słodki stół

organizacja wesela bez stresu

Wszystko to zamówiłam w naszym hotelu. To oni mieli obowiązek wszystko przygotować. Mieliśmy dokładnie spisane co ma być i to było. Bardzo dobrze wiedzieli, że jeżeli nie wywiążą się z umowy, to nie dostaną za to pieniędzy. Proste.

7. Tort

Tutaj znowu zaufałam bratu, a raczej jego dziewczynie. Poleciła nam cukiernię, z której już wielokrotnie jadła torty i zawsze były pyszne. Tort to była jedyna rzecz przy której zaliczyliśmy małą, a może nawet wielką wpadkę, ale wcale się tym nie przejęłam. Już Wam piszę dlaczego.

Na początku wybraliśmy smak śmietankowy z malinami i jagodami, ale po jakimś czasie mój mąż zaczął trochę marudzić, bo nie za bardzo lubi owoce w tortach, ale za to jest wielkim fanem czekolady. Naszym kompromisem był tort czekoladowo-malinowy i na taki zmieniliśmy zamówienie. W cukierni chyba coś im się pomyliło, bo my już na weselu kroimy tort, patrzymy, a tam tort czekoladowo-śmietankowo-malinowy! Pomyłka była ewidentna, ale o co mieliśmy się złościć? Przecież nowego tortu już nam nie przywiozą. Goście nie wiedzieli wcześniej jaki ten tort miał być, więc nie wiedzieli, że jest wtopa. Zajadali się nim strasznie i prosili nawet o dokładki. Usłyszeliśmy wiele opinii, że pierwszy raz od dawna zjedli całe kawałki tortu na weselu, więc czego chcieć więcej? Byliśmy szczęśliwi, że smakowało 🙂

8. Alkohol

O zakup alkoholu poprosiłam moich braci. Nie wyobrażałam sobie, żeby jechać z kartonami wódki z Wrocławia. Sprawili się w tej roli znakomicie, a dodatkowo zorganizowali mi bimberek na stół wiejski, który wytrawni smakosze bardzo chwalili 😉

9. Samochód

organizacja wesela bez stresu

Nie wynajmowaliśmy auta. Nasi świadkowie mają fajny samochód, więc poprosiliśmy ich o przysługę. Z radością się zgodzili.

10. Fryzjer

organizacja wesela bez stresu

Fryzurę na ten ślub robiła mi fryzjerka, która czesała mnie na ślub cywilny. Wtedy zrobiła mi piękne upięcie, więc teraz poprosiłam o podobne. Nie miałam żadnych fryzur próbnych, bo nie widziałam sensu, żeby po to jechać przez całą Polskę. Tą Panią poleciła mi koleżanka, ale w sumie nawet nie musiała polecać. Na swoim ślubie miała tak piękną fryzurę, że mi oczy wyszły z orbit 😉 Od tamtej pory wiedziałam kto mnie uczesze na wesele 🙂

11. Makijaż

Z tego się trochę śmieję, bo makijażystkę polecił mi… brat 🙂 Powiedział, że ma koleżankę, która maluje dziewczyny na śluby. Pokazał mi jej fanpage. Zdjęcia makijaży były naprawdę piękne, więc zadzwoniłam do niej i wszystko dogadałyśmy. Na makijażu próbnym byłam wtedy, gdy przyjechaliśmy załatwić sprawy formalne u księdza, więc były dwie pieczenie na jednym ogniu 🙂 W dniu wesela nie musiałam do niej jechać i to był duży plus. Przyjechała do domu moich rodziców i umalowała mamę, świadkową, moją przyjaciółkę i mnie. Wszystkie byłyśmy zachwycone 🙂

12. Suknia i garnitur

organizacja wesela bez stresu

Nasze stroje kupiliśmy we Wrocławiu, ale też w miejscach, które miały dobre opinie. Po co się stresować, że coś pójdzie nie tak lub nie będzie na czas? Tutaj już musieliśmy pofatygować się osobiście, ale nie było to żadnym problemem, bo byliśmy na miejscu. Mój mąż ogarnął temat w dwóch przymiarkach, ja potrzebowałam trzech.


Jak widzicie większość rzeczy zorganizowałam na odległość. Przy WSZYSTKICH kierowałam się opiniami znajomych, rodziny lub z internetu. Naprawdę nie widzę powodu, by nie zaufać czemuś, co według wielu ludzi naprawdę się sprawdza. Najważniejsze rzeczy zleciłam innym i kompletnie nie bałam się, że zawiodą, bo bardzo dobrze wiedzieli, że wtedy nie otrzymają wynagrodzenia. Umowy były jasne i przejrzyste. Przez to, że organizowałam wszystko na odległość zaoszczędziłam naprawdę dużo czasu, nerwów i… pieniędzy.

Myślicie, że zlecanie wszystkiego innym jest bardzo kosztowne? Przez to, że nie byłam aż tak bardzo w tej gorączce ślubnej, którą potęguje rodzina i załatwianie wszystkich tych spraw, mogłam skupić się na rzeczowych negocjacjach z podwykonawcami. Wyszło to naprawdę bardzo dobrze! Każdy z nich udzielił nam min. 10% rabatu, a ze swoich zadań wywiązał się w 100%.

Dziewczyny, naprawdę polecam takie rozwiązanie. Zobaczycie jaki ciężar wtedy z Was spadnie, a nie obciążycie nim też najbliższych. Moi rodzice nie byli zadowoleni, że odstawiliśmy ich na boczny tor, a po weselu powiedzieli, że wszystko było idealnie. Rodzice po prostu są od tego, żeby się martwić i myśleć o konwenansach, a Wy róbcie swoje.

Tak się rozpisałam, że już nie wiem czy zawarłam wszystko. Jeżeli coś pominęłam lub chcecie o coś dopytać, to piszcie w komentarzu lub na mail anesthka@gmail.com. Na pewno odpowiem 🙂

  • Świetna organizacja, podziwiam! Ja jestem tym typem osoby, która musi jechać, zobaczyć, dotknąć, upewnić się. Pewnie po prostu pojechałabym do domu na tydzień lub dwa i wtedy starała się wszystko załatwić. Na szczęście my mieszkamy w mieście, w którym bierzemy ślub (czyli w moim rodzinnym) i mogę sobie bez problemu pozwolić na załatwianie wszystkiego bezpośrednio, bo gdybym miała się ograniczyć do maili i telefonów to chyba bym dostała pypcia 😀

  • Beata Małoszyc

    A jak zaprosilas gości bo o tym słowa nie ma, a to najwięcej czasu wymaga?

    • Anesthka

      A właśnie! Wiedziałam, że o czymś zapomniałam…
      Wesele mieliśmy w czerwcu, ale gości zaprosiliśmy już w grudniu podczas świąt Bożego Narodzenia. Byliśmy akurat u rodziców, było kilka spotkań rodzinnych i dzięki temu szybciej poszło 🙂
      Polecam takie rozwiązanie 🙂

  • Przybij piąteczkę! Ja swój ślub miałam 100 km od swojego miejsca zamieszkania. A, że pracowaliśmy, zupełnie nie było czasu, ani chęci jeździć specjalnie, by dogrywać szczegóły. Restaurację widzieliśmy raz przy okazji, gdy byliśmy u rodziny. Menu, dekoracje i wszelkie szczegóły ustaliliśmy mailowo. DJ był po prostu znajomym, tak samo fryzjerka. Co ciekawe aż do samego dnia ślubu zarzekałam się, że uczeszę się sama. Całe szczęście sąsiadka (fryzjerka) akurat czesała teściową i na spontanie zapytałam, czy ma też czas uczesać i mnie. Zdałam się w 100% na jej gust, wyszło extra, do dziś każdy kto ogląda album ślubny jest pozytywnie zaskoczony. Fotografem byli… goście, którzy chcieli pobawić się moją lustrzanką. Dzięki temu mamy ponad dwa tysiące zdjęć, wspaniały album o całkiem fajnych kadrach i jakości. Makijażyską była moja świadkowa, a samochód był znajomych. Było cudownie, ale nie będę ukrywać, że planowanie zajęło trochę czasu i nerwów. Mimo, iż był to najpiękniejszy dzień w moim życiu, to wiem, że nie chciałabym go już powtarzać. Pozdrawiam 🙂

    • Anesthka

      Kurcze, a ja właśnie mam tak, że już chciałabym ten dzień powtórzyć 🙂 Ale umówiliśmy się z mężem, że zrobimy super dużą imprezę na 10-tą rocznicę 🙂
      Wydaje mi się, że tak bardzo się stresowałaś, bo kilka rzeczy wyszło tak przypadkowo, a jednak planowanie, które polecam kompletnie zdejmuje z głowy ten stres 🙂

  • Praktyczne rady, na pewno się wielu osobom przydadzą. U mnie jakiś czas temu pojawiło się zestawienie kosztów wesela, oczywiście szacunkowych. Czyli czegoś co jest … nie do zaplanowania.

    • Anesthka

      Myślę, że koszty są jak najbardziej do zaplanowania. Jeżeli masz ustalony budżet i wiesz, że za cholerę nie możesz go przekroczyć, to zrobisz wszystko tak, żeby się w nim zmieścić. Najważniejsze to oszacować na ile możecie sobie pozwolić.

  • Kurczę… a mnie nie kręci ślub… Do cywilnego jakoś się przekonałam. Ale ja po prostu nie chciałabym mieć wesela… ewentualnie jakaś luźna niedziela ze znajomymi na grillu na plaży. W ogóle mnie nie kręci makijaż – na pewno sama sobie zrobię, jesli zechcę ślub cywilny, o bialej sukni nie marzę, bo to tylko na 1 dzień. A i wesele to koszt, który wolelibyśmy zainwestować w podróż, biznes czy rozwój lub swoje zachcianki. My funkcjonujemy jak małżeństwo bez tych tytułów. Tylko prawo w Polsce takie, że ślub by się przydał. Pragmatyczne spojrzenie, w ogóle nie romantyczne, choć w związku miłości pełno 😀 w lipcu mam wesele koleżanki… nastawiam sie psychicznie, bo kazała mi się osłuchać z discopolo trochę – jestem przerażona 😀 😀

  • nasz dzień był 3 czerwca i też mieliśmy wpadkę z tortem. Zamawialiśmy tort naked miał być z białym ciastem a był z ciemnym… ale był pyszny wszyscy chwalili i sami się nim zachwycaliśmy:)

    • Anesthka

      Takie „wpadki” są najlepsze 🙂